
Siedząc cały dzień w domu, oczekując na listonosza, który dostarczy nam rentę – można się zarąbać. Łagodząc nieco rozgrzane emocjami nastroje po obejrzeniu ostatniego epizodu z serwisu podrywacze.pl, postanowiłem dokonać cudu egzystencjonalnego – ruszyłem dupę z fotela i pozmywałem miesięczny syf w zlewie. Tak mi się dobrze zmywało, że postanowiłem – drapiąc się standardowo po worku mosznowym – coś nie coś przypichcić. Przygotowując sobie coś do żarcia wole z obawy przed wybuchem zjeść coś na zimno niż parzyć sobie podniebienie jakimś cholernym parzydłem. Dlatego mój domniemany hotdog będzie jednak zdecydowanie cooldogiem. Krojąc ostatnią parówę usłyszałem jak zadzwonił dzwonek do drzwi. Za drzwiami stała świeża sąsiadka, z którą nie zdążyłem się zaznajomić. Sąsiadka była dość bezspośrednia jak się później okazało, ale co najważniejsze – przyszła do mnie z tym samym problemem, z jakim ja właśnie się kłopotałem. Pomyślałem sobie – może lubi anala – przynajmniej żeby połykała spermę… i już będę zadowolony z takiej sąsiadki. Jestem zwykłym sąsiadem, który może udzielić bezinteresownej pomocy sąsiadce… chyba że ta coś zaoferuje w zamian. Jak się okazało także i jej nie spodobał się zapach z rur gazowych, lecz nie miała wystarczająco dużo kapuchy, aby ściągnąć robotnika. Rzuciłem jej stówę do ręki – niech ma dziewczyna – i w tym momencie z jej oczu odczytałem taką radość, jakby mi chciała wygolić i wylizać rów. Cóż miałem począć – uśmiechnąłem się przyjacielsko, kiedy ta zaoferowała zrobienie loda. Właściwie – dlaczegóż nie miała by zrobić – dlaczegóż nie.. Ugieła się lekko przede mną delikatnie ustami penetrując jaskinię mego rozporka, z którego wyciągnęła sflaczałego, niczego nie podejrzewającego pytonga. Tak oto nawiążaliśmy owocne i długotrwałe stosunki międzysąsiedzkie, które postanowiłem przypieczętować trafnym strzałem na cycory, które pożegnałem poklepując mym wciąż dyngającym fallusem…
Nie ma podobnych galerii